Witajcie czyli

oł yeah mam przywitanie
Kochanii przypomnijcie mi ile mnie nie było? Eh ostatni post był w październiku więc ...
(dam dam moja zdolność matematyczna) czyli prawie 6 miesięcy. Sporo czasu prawda?
Dziwne może się wydawać, że po tak długiej nie obecności wracam na bloga. Przez ten czas w moim życiu zaszło parę zmian i mam ochotę się z wami podzielić moimi przemyśleniami ich dotyczącymi.
Zaczynajmy !
***********************************************************************
Aby lepiej zrozumieć moje przemyślenia wczujmy się w moją sytuację :
~ Nowa szkoła. Jestem pod olbrzymią presją znalezienia koleżanki, ponieważ moja (jak myślałam BFF) urwała ze mną kontakt bo jej się znudziłam. Mam kolegę z poprzedniej szkoły w klasie, ale nie traktuję go jako przyjaciela tylko "dobrze że jest mam się do kogo odezwać, ale jak znajdę koleżankę no to raczej rzadko będziemy gadać". Ostatecznie poznałam Finezję (imię celowo zmienione) ale ona po 1 dniu zapomniała kim jestem i nie chciała ze mną gadać. Do tego czasem przychodziła do mnie dziewczyna ze skautów, ale mnie to wkurzało. Później jadęna miesiąc ze szpitala, wracam do sql i co? Mój kolega stał się mega popularny w klasie. Mega mu zazdrościłam.
***********************************************************************
Po co była ta nudna retrospekcja ? Aby napisać Wam moją życiową naukę. Nie chcę w niej pisać, że teraz wszystko jest idealnie i wgl żyć nie umierać, ale jest dobrze.
Ten kolega ... cieszę się że go mam. Mamy dużo wspólnych tematów do rozmów i się rozumiemy.
Myślę, że od początku powinnam go bardziej doceniać i nie olewać dla "chwilowych
przyjaźni -czytaj- tej z Finezją. A co do samej Finezji to się nie przejmuję tym, że miała mnie totalnie gdzieś. Ona jest typem takiej osoby, która nikogo ani niczego do szczęścia nie potrzebuje.
Jeżeli chodzi o koleżankę to Pani wychowawczyni mnie przesadziła do pewnej dziewczyny, z którą się zakolegowałam. Teraz z nią i kolegą siedzimy na przerwach :)
MORAŁ JEST TAKI : Doceniaj to co masz, bo nie będzie
tego zawsze. Ciesz się z małych rzeczy i myśl jak najbardziej optymistycznie. Jakoś się ułoży na pewno ! Nic nie jest takie potwornie złe jak się wydaje! WIĘC GŁOWA DO GÓRY I UŚMIECHNIJ SIĘ

oł yeah mam przywitanie
Kochanii przypomnijcie mi ile mnie nie było? Eh ostatni post był w październiku więc ...
(dam dam moja zdolność matematyczna) czyli prawie 6 miesięcy. Sporo czasu prawda?
Dziwne może się wydawać, że po tak długiej nie obecności wracam na bloga. Przez ten czas w moim życiu zaszło parę zmian i mam ochotę się z wami podzielić moimi przemyśleniami ich dotyczącymi.
Zaczynajmy !
***********************************************************************
Aby lepiej zrozumieć moje przemyślenia wczujmy się w moją sytuację :
~ Nowa szkoła. Jestem pod olbrzymią presją znalezienia koleżanki, ponieważ moja (jak myślałam BFF) urwała ze mną kontakt bo jej się znudziłam. Mam kolegę z poprzedniej szkoły w klasie, ale nie traktuję go jako przyjaciela tylko "dobrze że jest mam się do kogo odezwać, ale jak znajdę koleżankę no to raczej rzadko będziemy gadać". Ostatecznie poznałam Finezję (imię celowo zmienione) ale ona po 1 dniu zapomniała kim jestem i nie chciała ze mną gadać. Do tego czasem przychodziła do mnie dziewczyna ze skautów, ale mnie to wkurzało. Później jadęna miesiąc ze szpitala, wracam do sql i co? Mój kolega stał się mega popularny w klasie. Mega mu zazdrościłam.
***********************************************************************
Po co była ta nudna retrospekcja ? Aby napisać Wam moją życiową naukę. Nie chcę w niej pisać, że teraz wszystko jest idealnie i wgl żyć nie umierać, ale jest dobrze.
Ten kolega ... cieszę się że go mam. Mamy dużo wspólnych tematów do rozmów i się rozumiemy.
Myślę, że od początku powinnam go bardziej doceniać i nie olewać dla "chwilowych
przyjaźni -czytaj- tej z Finezją. A co do samej Finezji to się nie przejmuję tym, że miała mnie totalnie gdzieś. Ona jest typem takiej osoby, która nikogo ani niczego do szczęścia nie potrzebuje.
Jeżeli chodzi o koleżankę to Pani wychowawczyni mnie przesadziła do pewnej dziewczyny, z którą się zakolegowałam. Teraz z nią i kolegą siedzimy na przerwach :)
MORAŁ JEST TAKI : Doceniaj to co masz, bo nie będzie
tego zawsze. Ciesz się z małych rzeczy i myśl jak najbardziej optymistycznie. Jakoś się ułoży na pewno ! Nic nie jest takie potwornie złe jak się wydaje! WIĘC GŁOWA DO GÓRY I UŚMIECHNIJ SIĘ
Kochani Wiem nie jestem może jakimś filozofem, ale bardzo chcę Wam to przekazać ! Bo moja klasa, która była taka potworna i ta "podła wychowawczyni" (pisałam tak w moim 2 poście na blogu ) okazała się na swój sposób super, a klasę mam BARDZO FAJNĄ.Nie chcę zapeszać ale nic ale tak chyba jest
DO NAPISANIA!

Komentarze
Prześlij komentarz